
Tegoroczny Rajd Marzanna odbył się przy pięknej, słonecznej pogodzie, mogło się więc wydawać, że wiosna zagościła już na dobre. Jednak kolejne dni przyniosły gwałtowne ochłodzenie i deszcze, pokazując, że zima jeszcze nie dała za wygraną. Mamy nadzieję, że w sobotę, 15 marca stanęliśmy po właściwej stronie pogodowej „mocy” i nasze działanie przyczyni się do ostatecznego zwycięstwa wiosny.
Na stacji PKP w Michalinie, dokąd część z nas dojechała wspólnie pociągiem, a część dotarła indywidualnie, pojawiło się ostatecznie 20 osób. Były to głównie rodziny z dziećmi – zarówno bardzo małymi (niektóre podróżowały spacerowym wózkiem, niektóre – dziecięcymi rowerkami), jak i takimi w wieku zuchowym aż po kilkunastoletniego harcerza, byłego zucha prowadzącej, który na imprezę wybrał się wraz z tatą J. Rodzice maluchów to czwórka byłych lub obecnych instruktorek i instruktorów Stowarzyszenia Harcerskiego, którzy w swoich dzieciach zaszczepiają od najmłodszych lat zamiłowanie do aktywnego spędzania czasu w plenerze. Byli też turyści indywidualni, zarówno z Klubu Datajana, jak i spoza PTTK, którzy o rajdzie dowiedzieli się z Facebooka.
W spacerowym tempie (spacerowym z racji możliwości zarówno maluchów, jak i prowadzącej) wyruszyliśmy zielonym szlakiem – początkowo przez osiedle, potem przez las. Zatrzymaliśmy się na chwilę przy kościele Św. Jana Chrzciciela, o nowoczesnej bryle, zbudowanym w latach 1998–2004. Zajrzeliśmy do tekstów piosenek o wiośnie, Marzannie i gaiku i ćwiczyliśmy wspólne ich śpiewanie.
Kolejnym miejscem postoju była Góra Lotnika, piaszczysta wydma o wysokości 110 m n.p.m., na której stoi pomnik trzech lotników z 31 Eskadry Południowoafrykańskich Sił Powietrznych, którzy zginęli w nocy z 14 na 15 sierpnia 1944. Samolot Liberator, który leciał ze zrzutem dla powstańczej Warszawy, został uszkodzony przez niemiecką artylerię przeciwlotniczą i rozbił się w lesie, trzech z ośmiu członków załogi zginęło (patrz https://mazowsze.szlaki.pttk.pl/327-pttk-mazowsze-pomnik-lotnikow).
W drodze przez las napotkaliśmy także trzy dorodne szałasy, przy których nie omieszkaliśmy zrobić sobie zdjęć. I wreszcie dotarliśmy do szosy, przechodzącej przez most na Mieni. Przeszliśmy przez nią i, porzucając szlak, wyruszyliśmy prawym brzegiem rzeki, która pięknie tu meandruje. W jednym z jej zakoli znaleźliśmy dobre miejsce na ognisko i popas. Zatrzymaliśmy się tu, rozpoczęliśmy konstruowanie Marzanny i raz jeszcze odśpiewaliśmy piosenki. Zbudowana z drewnianych elementów, starych ubrań, sznurków imitujących włosy pannica okazała się całkiem udatna, jednak nie mieliśmy dla niej litości i podpaloną wrzuciliśmy do rzeki. Niesiona bystrym nurtem szparko ruszyła w stronę ujścia Mieni do Świdra, by potem Wisłą jak najszybciej dopłynąć do morza, zabierając ze sobą zimę. I o to nam właśnie chodziło! Po dopełnieniu obowiązku rozpoczęliśmy świętowanie – rozpaliliśmy ognisko, upiekliśmy kiełbaski, chleb i banany, posililiśmy się i odpoczęli. Obejrzeliśmy charakterystycznie ścięte drzewa – ślady żerowania bobrów. Dotarły do nas jeszcze dwie osoby – brakujący członkowie jednej z rodzin. Wszyscy obecni na pamiątkę wspólnego spaceru i dokonanego aktu na rzecz dobra społecznego (przegonienie zimy!) otrzymali pamiątkowe znaczki i w mniejszych, na ogół rodzinnych podgrupach, wyruszyli wzdłuż Mieni, a potem Świdra do stacji kolejowej w Świdrze Otwocku lub krótszymi trasami do własnych samochodów, by udać się do własnych domów.
Zakończyliśmy spacer z głębokim przekonaniem, że ZIMA MUSI ODEJŚĆ!
Zdjęcia można obejrzeć w poniższej galerii, a także tutaj: https://photos.app.goo.gl/z5BhHByTJMsJqFTz6
Relację spisała organizatorka imprezy Anna Mieczyńska-Jerominek.
Dziękujemy i do zobaczenia na kolejnych trasach!
Powiązany wpis: Zaproszenie na rajd „MARZANNA” i ognisko – 15.03.2025
